czwartek, 27 października 2011

Dalej nic...

Dzisiaj mija tydzień od złożenia reklamacji.
W międzyczasie kontaktowałem się z serwisem Electroluxa w Polsce. Wysłałem im zdjęcia uszkodzeń z prośbą o komentarz i wycenę. Uzyskałem informacje, że uszkodzenia są typowo transportowe - nie podlegające gwarancji oraz, że na urządzeniu prawdopodobnie postawiono inną pralkę w wyniku czego uszkodzeniu uległ conajmniej lewy bok (prawdopodobnie chodzi o prawy, bo to on jest odkształcony) oraz korpus pralki. Szacowany koszt wynosi:
- lewy bok - 134zł,
- korpus - 166zł,
- robocizna - 100zł + dojazd 20zł.
Za zgodą serwisu podesłałem otrzymanego maila do sklepu, podpierając się jednocześnie artykułami 4 ust. 1, art. 7, i art. 8 ust. 1 i 2 Ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej [...] (Dz.U.Nr. 141 poz. 1176).
Nie omieszkam wspomnieć, że wysyłając reklamację w czwartek 19.X.11 dzwoniłem do sklepu z zapytaniem jak długo będzie trwało jej rozpatrzenie. Poinformowano mnie, że raczej nie nastąpi do końca tygodnia, ale na początku przyszłego można spodziewać się odpowiedzi. Jako, że przyjąłem strategię bycia "nadgorliwcem" (delikatnie ujmując :) ), zadzwoniłem w poniedziałek i powiedziane mi zostało, że prawdopodobnie środka lub czwartek. Dzisiaj znowu (mamy czwartek) zbyto mnie stwierdzeniem, że jak ją rozpatrzą, to dadzą mi znać. Jednym słowem, wyczytane w necie informacje o tym, że będą sprawę ciągnąć ile mogą, w celu zmęczenia materiału (a nóż sobie odpuszczę), okazują się z dnia na dzień coraz bardziej wiarygodne. Zaczynam wierzyć, że odpowiedź przyjdzie dopiero przed 14 dniem od złożenia reklamacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz